• Milo
    Rodzina

    Milo

    Wiedziałam, że usłyszę tą prośbę wcześniej czy później. Wiedziałam nawet, że ja jej ulegnę, a Arek będzie przeciwny. Nie miałam wątpliwości, że ostatecznie i tak postąpimy zgodnie z życzeniem Hani. Ja chcę mieć pieska! To oczekiwane: „Mamo chcę mieć psa” padło gdy Młoda miała około 6 lat. Wtedy jednak nie mieliśmy takiej możliwości. W wynajmowanym domu podpisaliśmy umowę, że nie będziemy mieli zwierząt domowych. Dlatego złożyliśmy obietnicę, że kiedy tylko kupimy dom, pojawi się w nim pies. Po zakończeniu wszystkich procedur zakupu i przeprowadzki, temat czworonoga powrócił jak bumerang. W tym miejscu oczekiwania nasze i Hani nieco się rozjechały. Ona chciała małego, puchatego psiaka przytulankę. A my? Cóż. Milo z…

  • pisanie
    Pasje

    Pisanie

    Pisanie potrafi być wyzwalające. Już w podstawówce zaczęłam prowadzić pamiętnik i przelewać na papier wszystkie moje osobiste dramaty. Gdy zaglądam teraz do tych najwcześniejszych zapisków (to przecież oczywiste, że mimo emigracji wciąż mam je wszystkie) uśmiecham się do siebie. Życiowe dramaty dziewięciolatki momentami bawią do łez, ale wciąż pamiętam jak koszmarne wydawały mi się czterdzieści lat temu. Dorastanie Z upływem lat ton moich zapisków się zmienia, problemy nabierają ciężaru gatunkowego. Pojawiają się prawdziwie ważne rozterki. Zapisywanie wątpliwości, trudnych sytuacji życiowych umożliwiało mi wyjęcie ich z głowy i obejrzenie w innym świetle. Z dużym przekonaniem twierdzę teraz, że moje pisanie pozwoliło mi przetrwać najgorsze zakręty nastoletniego życia. Być może, gdyby współcześni…

  • Czytnik
    Pasje

    Dlaczego czytnik?

    Dola mola książkowego na emigracji bywa ciężka. Fizyczny dostęp do nowości wydawniczych ogranicza siedem gór i rzek. Jeśli w dodatku należysz do gatunku moli niecierpliwych, czekanie na przesyłkę z ojczyzny wystawi Cię na ciężką próbę. Nauczona zakupami od łysego Amerykanina, który w opcji Prime przyśle Ci wszystko w 24 godziny, umarłabym z niecierpliwości czekając na nowe lektury. Istnieje jednak rozwiązanie. Szybsze nawet od Amazona, choć częściowo z nim właśnie związane. Cudowne remedium zwie się: Kindle. I jest moim najlepszym emigracyjnym przyjacielem. Książki to były kryształki z utrwaloną treścią. Czytać można je było za pomocą optonu. Był nawet podobny do książki, ale o jednej, jedynej stronicy między okładkami. Za dotknięciem pojawiały…