Wiedźmy Kijowa
Pasje

Książka 1/2026 Wiedźmy Kijowa. Strzał w operze.

Nie dałam rady. Niestety tak czasem bywa. Mój czytelniczy licznik za rok 2025 zatrzymał się na 42 pozycjach. Co oznacza, że plan zrealizowałam jedynie w 81%. Nie dałam też rady na bieżąco recenzować tego, co czytałam. Pozwól więc, że teraz zrobię szybkie podsumowanie.

Czytelniczy 2025

W roku 2025 głównie słuchałam. Adiobooki są dla mnie doskonałym sposobem na obcowanie z „łatwiejszą” literaturą. Kryminały powieści obyczajowe, horrory towarzyszą mi przy codziennych zajęciach. Sprzątania, zmywania, prac w ogrodzie czy remontów nie potrafię sobie wyobrazić bez słuchawek na uszach. Zauważyłam, że w mojej biblioteczce audiobooków dominują kilkutomowe cykle. W ubiegłym roku sięgnęłam na przykład po nowe tłumaczenie, mojej kochanej serii o Ani z Zielonego Wzgórza, a właściwie teraz – Anne z Zielonych Szczytów. Nie czuję, żeby tłumaczka dokonała zamachu na świętość. Duch powieści wciąż tam jest, a jeśli teraz tłumaczenie jest bliższe temu co napisała autorka, to przecież lepiej. Odkryłam za to jak bardzo się zestarzałam. Zamiast wypieków z emocji powieść przywoływała na moją twarz raczej pobłażliwy uśmiech.

W poście o tym dlaczego nie wyobrażam sobie życia bez mojego czytnika:

Dlaczego czytnik?

pochawliłam się, że czytam cykl R. R. Martina Gra o tron. Wiem, że nie jest to świeżynka wydawnicza. Już dawno kupiłam wszystkie dostępne powieści cyklu i czekałam na ostatni tom. W zeszłym roku straciłam jednak nadzieję i załadowałam do czytnika to co miałam. Powiem tak: porwało mnie to. Czytałam z entuzjazmem i doskonale rozumiem popularność jaką zyskał autor. Ubolewam, że dzieła nie dokończył.

A papier? Cóż nie przeczytałam zbyt wielu papierowych wydań w 2025 i postanowiłam odwrócić ten trend w bieżącym roku. Ponownie podnoszę rękawicę wyzwania przeczytania 52 książek w roku. Tym razem spróbuję też rzetelniej je recenzować, zostając wszakże przy zasadzie, że nie każda przeczytana książka „zasłuży” na post na blogu. Przeczytanie niektórych skomentuję pokrótce w mediach społecznościowych.

Wiedźmy Kijowa

Nowy rok otwieram w zasadzie tak samo jak zamykałam stary. Sylwester zastał mnie z pierwszym tomem Wiedźm Kijowa w ręku. Ten pierwszy zatytułowany Miecz i Krzyż zaliczyłam więc do roku 2025, ale drugi Strzał w operze trafi na listę 2026.

Muszę przyznać, że są to dwa bardzo odmienne doświadczenia.

Zachęcona entuzjastycznymi recenzjami w sieci od razu kupiłam oba dostępne przetłumaczone na polski powieści autorstwa Łady Łuziny. Porównania do jednej z moich ulubionych powieści Mistrz i Małgorzata w zasadzie wystarczyło, by mnie zachęcić.

Być może właśnie te wygórowane oczekiwania sprawiły, że przeżyłam rozczarowanie. Dla mnie pierwszy tom cyklu niewiele ma wspólnego z wiekopomnym dziełem Bułhakowa. Gdybym kupiła tylko pierwszy tom na pewno nie zainwestowałabym w kolejny. Tymczasem Strzał w operze czekał załadowany do Kindla i nie mogłam go nie otworzyć.

Jednak to był szczęśliwy traf, że kupiłam od razu oba. 🙂

Bo Wiedźmy Kijowa. Strzał w operze, to prawdziwa przyjemność czytania. Pewnie duże znaczenie ma fakt, że znając bohaterki z pierwszego tomu zaczęłam się z nimi zaprzyjaźniać i rozumieć ich wybory.

Podobno cały cykl obejmuje dziesięć tomów i przyznaję, że z zaciekawieniem czekam na kolejne polskie tłumaczenia. Mam nadzieję, że wydawca postanowi kontynuować serię, mając na uwadze entuzjastyczne recenzje, które skłoniły mnie do zakupu. A jeśli i Ty chciałabyś poczuć odrobinę kijowskiej magii to zerknij na tą ofertę: