Dlaczego stary dom?
Dlaczego kupiliśmy stary dom? Dom niewątpliwie wymagającego pracy, który nie spełni naszych wszystkich oczekiwań w chwili wprowadzenia się?
Czy nie chcieliśmy dostać wszystkiego pod klucz? No, co najwyżej do pomalowania / odświeżenia? Nie chcieliśmy. Absolutnie nie. Jedynym przypadkiem, w którym rozważyłabym wprowadzenie się do nowiusieńkiego domu byłaby opcja zaprojektowania i wybudowania czegoś od podstaw, tylko i wyłącznie dla nas, z uwzględnieniem wszystkich naszych potrzeb. Jak sama rozumiesz nie mam niestety wystarczająco grubego portfela na takie fanaberie. 🙂
Stary dom czyli remont
Czy nie przerażają mnie te wszystkie prace remontowe, które musimy przeprowadzić? Szczerze? Wcale a wcale. Jestem niemal w stu procentach pewna, że gdybyśmy kupili dom prosto od developera, zaczęłabym wprowadzać własne przeróbki po dwóch, góra trzech latach. Jak sądzę byłby to wtedy powód do sprzeczek w moim związku. Teraz Arek po prostu wie, że musimy to zrobić. A ja mam dodatkowe zajęcie i nowe tematy postów w planach. 🙂
Jakie były nasze wymagania minimum przy kupnie starego domu? Naszym założeniem było znaleźć nieruchomość z łazienką i kuchnią zdatnymi do użytkowania po dokładnym posprzątaniu. Nie szukaliśmy niczego specjalnego. Nie chcieliśmy tylko problemów kwalifikujących się do natychmiastowego remontu. Cieknącego dachu, wybitych okien czy uszkodzonego centralnego.
Skupiliśmy się głównie na sprawach, których zmienić nie można i takich, których zmiana byłaby bardzo kosztowna. Przede wszystkim szukaliśmy domu o odpowiedniej wielkości w polskim rozumieniu, czyli jego metrażu po prostu. Tak jak pisałam w pierwszym poście o domu – znajdziesz go tutaj:
angielskie oferty sprzedaży mówią jedynie o ilości sypialni, a nie metrach kwadratowych czy chociaż o ilości pomieszczeń w domu. Dom z trzema sypialniami może mieć 50 m2 albo 100 i tego nie znajdziesz w ogłoszeniu. Może mieć kuchnię, jadalnię, salon, pomieszczenie gospodarcze, gabinet, dwie łazienki i trzy sypialnie, albo trzy sypialnie z salonem, kuchnią i łazienką. Nie jest to absolutną normą, ale stare domy (przynajmniej te z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych) naprawdę mają większe pomieszczenia. To bardzo ważne, bo angielska sypialnia angielskiej sypialni nierówna. Widać to wyraźnie, gdy porównasz nasz pokój gościnny (sypialnię) z pozostałymi dwiema. W gościnnym, który też pełni rolę domowego biura, mieści się jedynie biurko i bardzo sprytna sofa, która zapewnia wygodne spanie dwóm dorosłym osobom. Znalezienie jej nie było wcale łatwe, tak na marginesie.
Dobre sąsiedztwo
Drugą sprawą, której absolutnie zmienić nie możesz, jest lokalizacja domu i ogólne otoczenie, na przykład wielkość ogrodu.
Wybraliśmy ulubioną dzielnicę – niedaleko szkoły Hani. To właśnie tam wynajmowaliśmy nasze pierwsze mieszkanie w UK i byliśmy bardzo zadowoleni. Dużo zieleni, w pobliżu dwa boiska i miły teren rekreacyjny nad jeziorkiem. Przy okazji bardzo dobra komunikacja z centrum naszego miasteczka, w pobliżu centrum handlowe. Nieco dalej autostrada i droga ekspresowa.
Na rynku nieruchomości w UK stare domy najczęściej (poza tymi szeregowymi w centrach miast) mają większe ogrody niż te budowane współcześnie. Dość powiedzieć, że gdy opowiadałam w pracy o planowanej budowie płotu na jednym tylko z boków naszego ogrodu kolega nie mógł uwierzyć, że potrzebuję jedenastu przęseł. Okazało się, że on ma czternaście wokół całego swojego ogródka. Jest to i tak dużo, bo w domu, który wynajmowaliśmy ostatnio, pewnie potrzeba by było około sześciu. Nic w tym dziwnego, ziemia w Anglii naprawdę jest w cenie. Na nowoczesnych osiedlach domy są też stawiane znacznie bliżej siebie niż przed laty, a ja bardzo nie lubię, gdy ktoś zagląda w moje okna. 🙂 Taki ze mnie aspołeczny typ.
Cztery ściany
Na koniec zostawiłam to co najważniejsze czyli ściany. Nasze są ceglane. Zarówno te zewnętrzne jak i te wewnętrzne. Skąd to wiem na pewno? Przez prawie pięć lat mieszkania tutaj zdążyłam już zmusić Arka do wiercenia w każdej z nich. 😀 Nie muszę chyba pisać, że to zdecydowanie zapewnia lepsze wytłumienie hałasów i izolację termiczną. Ostatnio nasz bardzo miły sąsiad uświadomił nas, że zewnętrzne ściany naszych domów są typu cavity walls. To oznacza, że są podwójne, a my możemy je dodatkowo docieplić rozpylając pomiędzy nie granulat podobny do styropianu. Pewnie zdążymy to zrobić przed następną zimą.


