nowe otwarcie
Pasje

Nowe otwarcie. Nowy Rok.

Wstałam wczoraj późno i poszłam na spacer z Milusiem. Pogoda nie nastrajała do długich wypraw, ale i tak złapałam chwilę na noworoczne przemyślenia. W zasadzie to co pojawiło się w mojej głowie nie jest niczym nowym ani specjalnie rewolucyjnym. Czasem jednak właśnie takie oczywistości umykają naszej uwadze.

Data umowna

Pierwszy stycznia w swej istocie pozostaje datą umowną. Gdzieś w naszej psychice głęboko zakorzeniona tkwi potrzeba nowego otwarcia. Rozpoczęcie nowego roku kalendarzowego jest jego najoczywistszym przykładem, ale takich nowych otwarć możemy znaleźć wiele. Nie bez powodu nawet najmniejsze zmiany w życiu zaczynamy od jutra, od poniedziałku albo od pierwszego. Pamiętasz może świetny, polski film „Lejdis”? Bohaterki wprowadziły własną tradycję sierpniowego „Sylwestra”, co pokazuje doskonale jak umowne potrafią być nasze nowe otwarcia.

I nie zawsze to Nowy Rok bywa najważniejszym z nich.

Nowy Rok … Szkolny

Czytałam kiedyś, że we Francji najwięcej nowych karnetów na siłownię czy basen sprzedawanych jest na przełomie sierpnia i września. I to ma sens! Nowy rok szkolny narzuca nową organizację dnia i prowokuje do dokonywania zmian w codziennym życiu. To dlatego od września wypoczęci po urlopach ochoczo snujemy mocarstwowe plany podbicia świata.

Podobnie traktujemy własne urodziny, początek nowej pracy albo przeprowadzkę w nowe miejsce. Myślę, że doskonale już wiesz o czym myślę.

Nowe otwarcie

Mechanizm ten jest stary jak świat i ludzie. Ochoczo wykorzystują go wszyscy guru zarządzania czasem tworząc przeróżne koncepcje pozwalające nam na doświadczanie wielu nowych otwarć.

Jedną z nich jest 12-tygodniowy rok. Dość prosta w swoich założeniach koncepcja zakładająca rozłożenie swoich planów na 12 tygodni – odpowiednika 12 miesięcy roku. Ma ona zasadnicze plusy.

Po pierwsze planowanie w skali 12 tygodni jest znacznie prostsze. Łatwiej bowiem przewidzieć co się z nami będzie działo do 23 marca, kiedy to właśnie kończy się dwunasty tydzień 2025 roku niż do 31 grudnia.

Po drugie rozpoczęcie 12-tygodniowego planowania możemy ogłosić na przykład z początkiem 5 tygodnia roku. Potrwa wtedy do 17 tygodnia i też będzie dobrze.

Po trzecie jeśli z jakiś powodów poniesiemy porażkę w realizacji naszych planów, to łatwo możesz sobie wykreować nowe otwarcie tydzień później i znowu z zapałem przystąpić do działania. To zdecydowanie zwiększa szanse na ostateczny sukces.

Rozbijanie planowania na mniejsze okresy czasu zmusza nas niejako do rozbijania samego projektu na mniejsze elementy. Co bywa znane pod terminem zjadania słonia po kawałku. Spójrzmy na to z perspektywy najpopularniejszego chyba postanowienia noworocznego: schudnę w Nowym Roku. Powiedzmy, że to założenie to utrata 10 kilogramów. Łatwo to sobie powiedzieć, ale wykonać? Trochę masakra.

Gdyby jednak zastanowić się w perspektywie 12 tygodni to wypada 2.3 kg. Jakoś bardziej prawdopodobne do ogranięcia. No i jeśli po trzech tygodniach trzymania się diety popełnisz jakieś niewybaczalne głupstwo skuszona przez pizzę lub hamburgera, nie będziesz musiała czekać kolejnych 49 tygodni na nowe otwarcie. 😉 I w ten prosty sposób łatwiej „zjesz słonia”.

Podobnych koncepcji naprawdę jest wiele, tą konkretną poznałam dzięki książce 12-tygodniowy rok. Osiągnij w 12 tygodni więcej niż inni w 12 miesięcy Michaela Lenningtona i Briana P. Morana. Panowie najpierw przetestowali ją w zawodowym sporcie, by poźniej dostosować do innych zawodów, ale też do życia prywatnego.

Dwunastotygoniowy rok

Myślę, że czasem po prostu wystarczy poznać mechanizmy działania naszej psychiki, by samodzielnie zacząć wykorzystywać je w naszym życiu. Mechanizm nowego otwarcia to potężne narzędzie i może skutecznie wspierać realizację naszych planów. Jeśli jednak potrzebujesz bardziej szczegółowych informacji z pewnością znajdziesz je na stronach wielu popularnych trenerów personalnych. No i oczywiście zawsze możesz sięgnąć do źródła: