• Dzień matki
    Moim zdaniem

    Dzień Matki

    Dorastałam w przekonaniu, że zarówno z wyglądu, jak i chrakteru jestem podobna do mojego taty. W pierwszych dniach życia byłam podobno kopią jego mamy, a dorastając zaczęłam przypominać jego siostrę. I to do tego stopnia, że dalsza ciocia cierpiąca na zaburzenia pamięci co i rusz nazywała mnie Elwirą. Lata świetlne temu, kiedy byłam jeszcze buntującą się nastolatką mogłabym nawet pokusić się o stwierdzenie, że przez swój temperament, bardzo podobny do mojego, to tata wydawał mi się bardziej normalny. Kiedy dochodziło między nami do starcia bywało burzliwie, ale już po paru minutach zgodnie komentowaliśmy bieżącą politykę lub wspólnie przeczytaną książkę. Bywało jak przy gwałtownej letniej burzy, gromy waliły raz po raz,…

  • Ania
    Rodzina

    Ania – siostra z wyboru

    W relacjach międzyludzkich zdecydowanie jestem długodystansowcem. Na przykład z dziewczyną ze zdjęcia poznałyśmy się w październiku 2000 roku na kursie krupierskim do jednego z katowickich kasyn. To nie była przyjaźń od pierwszego wejrzenia. Szczerze mówiąc od drugiego też nie. Ani od wielu następnych. Minął rok wspólnej pracy i jedyne co mogłyśmy powiedzieć o naszej relacji to tyle, że się tolerowałyśmy. Nawet „sympatia” byłaby stwierdzeniem zbyt daleko posuniętym. Kiedy po roku Ania pożegnała się z kasynem, byłam przekonana, że nie spotkamy się nigdy więcej i nie płakałam wcale nad tym faktem. Oczywiście nie będzie dla Ciebie zaskoczeniem, że życie potoczyło się inaczej, ale nie zamierzam opowiadać Ci historii naszej znajomości. 🙂…

  • Narodziny Gwiazdy
    Rodzina

    Narodziny Gwiazdy

    Jest 23:30 13/06/2024 roku. Deszczowa noc w angielskim Rugby. Siedzę na sofie w salonie, a moje myśli swobodnie przemieszczają się w czasie i przestrzeni. Bez problemu, w jednej chwili trafiam do oddalonego o wiele kilometrów Sosnowca i cofam w czasie o 13 lat. Właśnie zjeżdżam windą, za moment wsiądę do samochodu. Jest gorąca, letnia noc. Mury blokowiska oddają zakumulowane za dnia ciepło. Mój zdenerwowany tata podjechał przed chwilą, żeby zabrać mnie do Katowic. Zadzwoniłam już do Arka, jak zejdzie na przerwę, to odsłucha wiadomość z poczty głosowej. Zaczęło się. A mówiłam doktorowi, że „dziesiątego, najpóźniej piętnastego czerwca”. Siedziałam naprzeciwko niego i powtarzałam jak mantrę. Nie posłuchał. Ustalił termin cesarki na…