• Wybory
    Moim zdaniem

    Wybory prezydenckie

    Kiedyś to ja byłam młoda i naiwna, teraz po prostu jestem stara i głupia. Od dłuższego czasu zastanawiam się co jest większym wstydem. Czy oszust i alfons jako prezydent cywilizowanego kraju? A może fakt, że w tymże kraju prawomocny, demokratyczny rząd nie potrafił skutecznie nadzorować procesu wyborczego? Niezależnie od ostatecznego rozwiązania tego bałaganu: WSTYD. Demokraci – naiwniacy Nie zdziwisz się chyba, gdy napiszę, że to co się dzieje teraz w Polsce szalenie zniechęca do wzięcia udziału w kolejnych wyborach. Mam jednak świadomość, że bardziej demoralizuje demokratów. Nasze przywiązanie do procedur demokratycznych okazuje się być naszą największą słabością. Zwolennicy rozwiązań siłowych, nie widzą żadnego problemu… Myślę, że właśnie taka demokratyczna naiwność,…

  • Ronnie
    Pasje

    Książka 5/2025 Ronnie O’Sullivan nie do zdarcia

    Zaraz na początku naszego związku wybraliśmy się z Arkiem nad Bałtyk. Był luty, a my postanowiliśmy spędzić Walentynki w Kołobrzegu. Pogoda dopisała, było mroźno i śnieżnie. Pensjonat bardzo przyjemny. Nie wzięliśmy pod uwagę tylko jednego – w środku zimy nadmorskie kurorty nie mają (a może wtedy nie miały) zbyt wielu atrakcji dla turystów. Mimo tego, że Kołobrzeg jest całkiem sporym miastem (prawie 45 tys mieszkańców), to i tak większość lokali była zamknięta. Nie narzekaliśmy jednak, bo znaleźliśmy fajną pizzerię i praktycznie właśnie w niej się stołowaliśmy. Zrządzeniem losu na zamontowanych tam telewizorach pokazywano transmisję jakiegoś turnieju snookerowego. Wiedziałam co to za gra, bo skacząc po kanałach kablówki nieraz widziałam eleganckich…

  • Dzień matki
    Moim zdaniem

    Dzień Matki

    Dorastałam w przekonaniu, że zarówno z wyglądu, jak i chrakteru jestem podobna do mojego taty. W pierwszych dniach życia byłam podobno kopią jego mamy, a dorastając zaczęłam przypominać jego siostrę. I to do tego stopnia, że dalsza ciocia cierpiąca na zaburzenia pamięci co i rusz nazywała mnie Elwirą. Lata świetlne temu, kiedy byłam jeszcze buntującą się nastolatką mogłabym nawet pokusić się o stwierdzenie, że przez swój temperament, bardzo podobny do mojego, to tata wydawał mi się bardziej normalny. Kiedy dochodziło między nami do starcia bywało burzliwie, ale już po paru minutach zgodnie komentowaliśmy bieżącą politykę lub wspólnie przeczytaną książkę. Bywało jak przy gwałtownej letniej burzy, gromy waliły raz po raz,…