Telefon to tylko narzędzie
Gdybyś zapytała o opinię przeciętnego sześćdziesięciolatka, dowiesz się bez wątpienia, że internet to zło, a dzieci siedzące z nosem w telefonie są dowodem na ostateczny upadek ludzkości. I ja w zasadzie się z tym zgadzam, ale tylko w zasadzie i uparcie powtarzam, że telefon to tylko narzędzie.
Technologia
Po pierwsze nasze dzieci nie mają szans na życie bez technologii. Oczywiście wyłączając przypadek apokalipsy rodem z Mad Maxa, czego oczywiście im nie życzymy. Żyjemy otoczeni technologią i po prostu nie ma przed nią ucieczki. Co więcej: uważam, że w obecnym świecie całkowite odcinanie dzieci od cyberświata na dłuższą metę jest dla nich krzywdzące. Być może żachnęłaś się w tym momencie. Wiesz przecież doskonale o tych wszystkich przypadkach, gdy dzieciaki zatopione w wirtualnym świecie robiły straszne rzeczy. Sobie i innym. Wystarczy obejrzeć Salę Samobójców, aby nabrać chęci na oddanie komputera/laptopa/smartfona do najbliższego skupu śmieci elektronicznych. A pedofilia?! A pornografia?! Wiem, znam ten problem.
Telefon to tylko narzędzie
Po drugie internet czy telefon to tylko narzędzie jak młotek czy nóż. I tylko osoba korzystająca z nich definiuje czy staną się pożyteczne czy wręcz odwrotnie. Żeby o tym zdecydować trzeba być w pełni świadomym i dojrzałym, dlatego dziecko potrzebuje wsparcia i kontroli rodziców. Przykład idzie z góry. Czy przyszedł Ci kiedykolwiek do głowy pomysł odebrania swojemu nastolatkowi noża? Zabronienia używania go bez względu na okoliczności? Słyszałaś przecież o przypadkach samookaleczeń, a w UK (gdzie mieszkam) prawdziwą plagą są ataki nożowników. Myślę, że znam Twoją odpowiedź. Nauczyłaś swoje dziecko jak obchodzić się z nożem i ufasz mu, że będzie korzystało z niego w sposób odpowiedzialny. Nie możesz przecież kroić mu kotlecika do obiadku aż do pełnoletności, nieprawdaż?
I tu właśnie moim zdaniem tkwi sedno problemu. Spędziłaś jakiś czas, żeby nauczyć swoje dziecko korzystania z noża. Początkowo na pewno był zrobiony z bezpiecznych materiałów, z rodzaju takich, które wymagają wyjątkowych umiejętności, by móc się nimi skrzywdzić. Potem przyszła kolej na te stalowe – obiadowe. Prawdziwy nóż kuchenny (i to nie ten najostrzejszy w domu) dałaś mu do ręki pewnie całkiem niedawno. A jak było z jazdą na rowerze? Kupiliście dwulatkowi górala z przerzutkami? Dlaczego więc w przypadku telefonu\internetu sprawy mają mieć się zupełnie inaczej?
Rola rodziców
W rzeczy samej problem tkwi w obecności (lub raczej nieobecności) rodzica i to o tym tak naprawdę jest przywoływana wcześniej Sala Samobójców. Bo Twoje dziecko, mimo że czasem zachowuje się jak dorosły, wygląda prawie jak dorosły (może nawet jest od Ciebie wyższe), nie przestało być dzieckiem. Wciąż potrzebuje Twojego przewodnictwa, Twojego wsparcia. Nie zostawiłabyś przecież roczniaka z nożem w ręce bez nadzoru, nawet takim plastikowym. Czemu więc oddajemy nastolatkom pełną kontrolę nad przerażającym światem internetu?
Mówi się, że żyjemy w epoce postprawdy. Każde udostępnione w sieci zdjęcie może być zmanipulowane. Każdy umieszczony w niej film może być podstępnie zmontowany. Na naiwnych użytkowników globalnej sieci czekają stada trolli internetowych, siejąc dezinformację i zamęt. Niczego nie możemy być pewni, każda informacja może być manipulacją. O tym jak internet wpływa na rozwój pseudonaukowych ruchów typu antyszczepinkowcy czy zwolennicy teorii płaskiej ziemi nawet nie zacznę pisać, to temat na osobny i w dodatku długi post.
Z drugiej jednak strony internet to potęga. Przy odrobinie dobrej woli masz w swoim zasięgu całą, ogromną wiedzę współczesnego świata. Być może wielu z nas nieco ogranicza brak znajomości angielskiego, ale jestem pewna, że wiedza dostępna po polsku również jest imponująca.
Wydaje się, że jedynie czego potrzebuje współczesny człowiek, żeby rozwijać się w dowolnie przez siebie wybranym kierunku, to umiejętność oddzielania informacyjnego ziarna od trollowych plew. Gdyby się zastanowić jakie to otwiera możliwości przed naszymi dziećmi. Pomyśl tylko! Być może nawet dojdziesz do wniosku, że choć telefon to tylko narzędzie, to jednak bardzo przydatne.
Praca u podstaw
Tak właśnie postrzegam swoją rolę jako rodzica trzynastolatki, uczę ją omijania życiowych raf, także w świecie wirtualnym. Nie jest to łatwe zadanie, wymaga ode mnie pracy i zaangażowania. Inaczej niż przy nauce jedzenia sztućcami czy jeżdżenia na rowerze, nie przekazuję jej wiedzy, którą dostałam od moich rodziców. Sama muszę się wiele nauczyć, żeby nadążać. Ostatecznie jednak świat wirtualny jest tylko światem i moje życiowe doświadczenie jest w nim równie przydatne. Czym się bowiem poza anonimowością różni internetowy troll od podpitego wujka Franka, który w latach dziewięćdziesiątych grzmiał, że Amerykanie w życiu, W ŻYCIU, na Księżycu nie wylądowali? Takie same mechanizmy, tylko narzędzia inne. Dasz radę, a Twoje dziecko doceni Twoją mądrość życiową, w końcu robi to od lat. O tym, że możecie nawiązać zupełnie inną, ciekawą relację gdy tym razem to Ty poprosisz o nauczenie czegoś (na przykład TikToka), nawet nie wspomnę.


