Remont salonu
Czy ja jestem niecierpliwa? Nie sądzę. Jeśli spojrzysz na moją szydełkową pasję, na godziny spędzane przy układaniu 3000 kawałków puzzli, pewnie stwierdzisz, że cierpliwości mi nie brak. O cierpliwości do narzeczonego i córki – nastolatki nie wspomnę. 🙂
A jednak czasem odczuwam presję działania tu i teraz. Zdarza się tak, gdy po dłuższym czasie analizowania możliwych rozwiązań, w końcu podejmuję decyzje ostateczną. Czasem podejmuję taką decyzję pod wpływem chwili i to może sprawiać mylne wrażenie, że działam impulsywnie.
Ewelina i Przemek
Tak było tym razem. Całe szaleństwo zaczęło się od wizyty u naszych sąsiadów – Eweliny i Przemka. Ich dom jest lustrzanym odbiciem naszego. Gdy nieruchomość pojawiła się na rynku nawet oglądaliśmy ofertę, ale zniechęcił nas ogrom pracy koniecznej do zrobienia przed wprowadzeniem się. Oni jednak porwali się na dom nieremontowany od wielu lat i w szybkim tempie, w zdroworozsądkowych granicach finansowych stworzyli z niego prawdziwą perełkę. To w ogóle niesamowita historia i może kiedyś napiszę Ci o nich więcej, jeśli się zgodzą. Gdy do tego co napisałam dodam, że nie są to osoby, które przestają dopieszczać swoje otoczenie, zrozumiesz czemu często inspirujemy się wzajemnie.
Wiesz dobrze, że zdecydowaliśmy się kupić stary dom, w założeniu do stopniowego remontu. A jeśli tego nie wiesz to zajrzyj tutaj:
Plan był taki, że odświeżymy kolejno wszystkie pomieszczenia, a później, gdy już ostateczna wizja narodzi się w naszych głowach, zrobimy remont totalny, z wymianą dachu, wszystkich instalacji, podłóg i całej reszty. Chcemy przed emeryturą doprowadzić dom do takiego stanu, żeby później już tylko malować ściany. 🙂 Od początku jednym z założeń było rozebranie komina, który zajmuje dużą część salonu, naszej sypialni i strychu. W związku z tym wybierając sofę postawiliśmy na duży narożnik z wygodną opcją rozkładania siedzisk do pozycji półleżącej idealnej przy wieczornym oglądaniu filmów. Nasz pierwotny plan był taki, że do wyburzenia komina, sofa stanie w innym rogu pokoju niż ten docelowy. Tymczasowo miała częściowo przesłonić fajne duże okno. 🙁
Dobrosąsiedzkie inspiracje
A potem wyskoczyliśmy na wizytę do sąsiadów, którzy w międzyczasie przeprowadzili mały remont salonu i zainstalowali wkład kominkowy. Spędziliśmy uroczy wieczór, a płonące drwa przyciągały nasze spojrzenia. Przypomnieliśmy sobie jak przyjemny jest zimowy wieczór przy kominku. Wracając do domu byliśmy w zasadzie pewni, że komin zostaje.
Argumenty „za” były oczywiste. Przy okazji budowania płotu zmuszeni byliśmy wyciąć dwie ogromne leszczyny i całkiem spory jesion. Drewno zostało, bardzo dużo drewna. Miało być wykorzystane do letnich ognisk, ale pewnie doczekałoby jeszcze naszych wnucząt. 😀 Przy obecnych cenach gazu dodatkowe źródło ciepła w domu naprawdę robi różnicę. Argument „przeciw” był jeden, ale za to bardzo duży – sofa. Nie miałam pomysłu co z nią zrobić. Sprzedaż nie wchodziła w rachubę, bo naprawdę jest wygodna i polubiliśmy ją. Zaczęłam kombinować. A kiedy wszystkie elementy układanki wskoczyły na właściwe miejsca, nie było sensu dłużej zwlekać.
Remont salonu
Odwołałam tegoroczną Wielkanoc i w Wielki Czwartek fachowcy rozpoczęli dewastację naszego starego, elektrycznego „kominka”. Więc remont salonu stał się koniecznością.
To były pracowite dni. Pracowaliśmy normalnie zawodowo, a po godzinach tapetowaliśmy i malowaliśmy. W dodatku gonił nas czas, bo od dłuższego czasu mieliśmy zaplanowaną wizytę mamy Arka i do jej przyjazdu salon musiał ponownie stać się salonem. Łatwo nie było, ale daliśmy radę. Wciąż mamy wiele drobnych rzeczy do zrobienia. Trzeba pomalować kaloryfer, zrobić parapet, ogarnąć kable do kina domowego, ale już teraz mamy powody do dumy. Z resztą oceń sama:
Gdybyś miała ochotę przyjrzeć się bliżej detalom i kolejnym etapom prac dekoracyjnych, zajrzyj na mój Instagram tutaj:


