Północna droga
Pasje

Książki 1-4/2025 Północna droga

Podczas każdej wizyty w Polsce zaglądam do księgarni tak często, jak to tylko możliwe. Uwielbiam kupować nowości do mojej kolekcji. W UK kupuję głównie e-booki i audiobooki, które w parę sekund po zakupie są dla mnie dostępne. To czego brakuje mi najbardziej, to swobodne buszowanie pomiędzy półkami. Przeglądanie losowo wybranych książek i czytanie ich fragmentów, zawsze było dla mnie podstawowym sposobem wybierania lektur. Później, gdy jakaś powieść naprawdę przypadnie mi do gustu, zazwyczaj sięgam po kolejne pozycje tej samej autorki lub autora. Oczywiście czasem się rozczarowuję, ale i tak uwielbiam takie łowy.

Elżbieta Cherezińska

Właśnie tym sposobem parę miesięcy temu w moje ręce trafiła Korona śniegu i krwi Elżbiety Cherezińskiej. Opasłe tomisko traktujące o historii Polski. W dodatku w bardzo przyjemnej szacie graficznej i twardej oprawie. Od razu zaczęłam ją czytać, bardzo mi się spodobała i … nie dokończyłam. Wróciliśmy do domu, a ja stanęłam przed dylematem: dokupić pozostałe tomy w formie papierowej i mieć ładną kolekcję na półce czy raczej kupić e-booki i mieć je natychmiast. Tym razem wybrałam papier. Równocześnie jednak sprawdziłam inne e-booki autorki i kupiłam cały cykl Północna droga.

Zdarza mi się całkowicie zatracić w powieściach, wspominałam już o tym w tym poście:

52 książki

Tak było i tym razem. Gdybym tylko nie miała obowiązków. Och, gdybym mogła zapaść się w wygodny fotel i odpłynąć z książką na zimne wody Morza Norweskiego… Niesamowite.

Północna droga

Północna droga to cztery niezależne powieści. Każda ma innego bohatera, ostatnia nawet troje. Wszystkie dzieją się mniej więcej w tym samym miejscu, czyli Norwegii, chociaż bohaterowie podróżują. W tym samym czasie, niektórzy bohaterowie są starsi od innych, więc siłą rzeczy ich historia zaczyna się i kończy wcześniej niż pozostałych. Opowiadają też z grubsza o tych samych zdarzeniach.

To daje nam niesamowitą okazję do spojrzenia na ten sam okres norweskiej historii z różnych punktów widzenia.

Sigrun

Pierwszą naszą przewodniczką po czasach Wikingów zostaje słodka Sigrun. Kobieta spełniona. Piękna żona przystojnego jarla Regina. Dobra, łagodna z wzajemnością zakochana. Idealnie wpasowana w swój świat. Naprawdę trudno jej nie pokochać z całego serca. Jest jasnością kroczącą przez noc polarną.

Jej świat idealny nie jest, bo przecież żaden taki być nie może. Jak każdy ma swoje problemy, ale życie nie doświadcza jej ciężko. Całe to uprzywilejowanie paradoksalnie uszlachetnia ją jeszcze bardziej. Bywa uroczo naiwna naiwnością człowieka, który nigdy nie zajrzał złu w oczy.

I wiem jak brzmi to co piszę. Słodko, cukierkowo wręcz. Sama powieść zaś nie jest wcale lukrowana. Sądzę, że głównym założeniem autorki było pokazanie, że dla niektórych świat Wikingów był światem dopasowanym idealnie.

Halderd

Na przeciwnym biegunie stoi zaś Halderd. Silna kobieta, którą brutalne życie nauczyło walczyć o siebie i sobie najbliższych. W drugiej powieści na zastygły w bursztynie świat sag norweskich, patrzymy oczami sąsiadki Sigrun, żony jarla Helgiego. Bezpośrednia bliskość obu dworów i stara rodzinna historia sprawiają, że losy obu kobiet splatają się ze sobą.

Tym razem podążymy za silną, inteligentną kobietą, która odnajduje swoje miejsce w brutalnym, męskim świecie. Czytając jej opowieść miałam wrażenie, że chociaż ostatecznie Halderd osiąga coś w rodzaju sukcesu, to wciąż musi być czujna i walczyć o utrzymanie się na powierzchni zimnej toni morskiej. Płaci za to ogromną cenę. Cenę miłości odwzajemnionej, ale niemożliwej. Życie z niespełnieniem. I chociaż, jak już napisałam, pokochałam Sigrun, to Halderd podziwiam za hart ducha i nieprzeciętną inteligencję.

Elinar

Dopiero tom trzeci dopuszcza do głosu mężczyznę. Jeśli jednak spodziewasz się gromkiego okrzyku bojowego wprost z gardzieli nieposkromionego Wikinga, to zapomnij. Einar jest bowiem tym innym. Korzeniami wrośniętym w surową norweską ziemię, egzotycznym kwiatem. Inteligentny i wrażliwy głosiciel Chrystusa w świecie Odyna i Thora. Nie obawiaj się jednak, nie dostaniesz opowieści rozmodlonego mnicha. Einar jest człowiekiem pełnym pasji. Dla niego chrześcijaństwo oznacza wieczne rozdarcie pomiędzy tym co stare i nowe, dobre i złe, właściwe i pożądane. Daleko mu do ideału, a jednocześnie jest tak prawdziwie idealny. Będziesz się na niego złościć, będziesz przeklinać jego niezrozumiałe wybory. Czy historia Einara zakończy się szczęśliwie? To zależy jak na to spojrzysz. W jego życiorysie nic nie jest pewne, wszystko płynie.

Północna droga – Młode pieśni

Najmniej porwała mnie ostatnia część sagi. Wiem, że musiała powstać. Zamyka bowiem część wątków. Rozumiem nawet dlaczego przybrała taką formę, ale … Ostatnią opowieść snują trzy osoby. Dzieci Sigrun i syn Halderd. Ich losy splecione są nierozerwalnie. Uzupełniają się nawzajem. W przeciwieństwie do poprzednich tomów nie udało mi się nawiązać mocniejszej więzi z żadnym z nich. A może to dlatego, że są po prostu dziećmi „moich” bohaterów?

Tym, za co bardzo cenię autorkę Północnej drogi, jest prawda historyczna. Wiem, że trudno o 100% prawdy, gdy akcja rozgrywa się w wiekach średnich, gdzieś w norweskiej głuszy, ale przypisy i źródła wyraźnie pokazują ogrom pracy włożonej w dokumentację tła historycznego. W posłowiu do innej swojej powieści Elżbieta Cherezińska napisała, że to co robi to „wplatanie żywej tkanki w kościec suchych faktów”. I ona robi to nadzwyczajnie. Jej postaci tętnią życiem, nie przejdziesz obok nich obojętnie. Dlatego tak trudno będzie Ci odłożyć ich opowieści na półkę i wrócić do swojego życia. Północna droga będzie Cię wzywała, jak każdego, kto podjął jej wyzwanie.

Ja już dopłynęłam do końca, ale z opisu kolejnej na mojej liście powieści Elżbiety Cherezińskiej wynika, że niekoniecznie pożegnam Skandynawię.