Pluton
Gdzieś słyszałam

Pluton

Gdyby ludzkość miała określić swoją relację z Plutonem wykorzystując dostępne statusy z Facebooka, na pewno użylibyśmy tego: to skomplikowane. 

Planety karłowate

Od 1930 roku uznawany przez naukę za dziewiątą planetę Układu Słonecznego został przez nas ostatecznie zdegradowany w 2006. Nie byliśmy jednak bezwzględni w tej degradacji, stworzyliśmy dla Plutona specjalną, nową kategorię kosmiczną, został planetą karłowatą i to w dodatku największą jaką znamy. Wyszło trochę tak, że strąciliśmy go z piedestału planet, by natychmiast posadzić na tronie planet karłowatych.

Jak to się mogło stać? Dlaczego nauka tak fatalnie pomyliła się w ocenie Plutona?

Na początku ubiegłego wieku astronomowie zaobserwowali dziwaczne zachowania Neptuna. Jakieś anomalie w jego orbicie. Nie pytaj jakie, bo to są zbyt skomplikowane analizy i na pewno nie potrafiłabym tego wyjaśnić. Grunt, że stały się one podstawą do poszukiwań dziewiątej planety naszego układu, którą uważano za ich przyczynę. Dziś wiemy, że z Neptunem wszystko jest w porządku, a pomyłka wynikała z przeszacowania wagi tej olbrzymiej planety.

Odkrycie

Szukajcie a znajdziecie głosi mądra księga i dokładnie 96 lat temu amerykański badacz Clyde Tomaugh ogłosił, że znalazł. Planeta X przestała być X, a zaczęła Plutonem już w maju 1930.

Wybór nazwy nowego odkrycia okazał się być niełatwym zadaniem i poruszył intelektualistów całego świata. W końcu informacja trafiła do angielskiego Oxfordu i mieszkającej tam jedenastolatki – Veneti Burney. Nie była zwykłą dziewczynką, brat jej dziadka był autorem nazw nadanych dwóm księżycom Marsa (Phobosowi i Deimosowi). Rezolutna Venetia pomyślała i stwierdziła, że skoro Planeta X jest bardzo zimna i mało przyjazna do życia, to najlepiej nazwać ją imieniem rzymskiego boga zaświatów. Jak się domyślasz pomysł „chwycił”. A my cieszyliśmy się z powiększenia rodziny Układu Słonecznego.

Wyprawa

Uczyliśmy się o Plutonie w szkołach, obserwowaliśmy teleskopami, ale to nie wystarczyło. Chcieliśmy więcej. Wreszcie po latach przygotowań, skomplikowanych obliczeń i trudnych finansowych negocjacji, NASA wystrzeliła sondę, która miała wpierw sfotografować Plutona, a później zbadać inne obiekty pasa Kuipera.

19 stycznia 2006 na spotkanie Plutona pomknęła New Horizons z 30 gamami prochów Clyde’a Tomaugh’a na pokładzie. Jeden z jej systemów został nazwany natomiast na cześć dorosłej Veneti. Pluton doczekał się swojego momentu chwały.

Degradacja

I tutaj następuje zwrot w historii naszego bohatera. Nieco ponad pół roku poźniej Pluton przestał być planetą. To nasza wina. Charakteru ludzkości jako ogółu. Z powodu naszej nieposkromionej ciekawości.

Uważnie obserwując Układ Słoneczny odkryliśmy więcej obiektów o właściwościach zbliżonych do Plutona. W zasadzie uznając za planetę jego, musielibyśmy dodać do Układu przynajmniej cztery kolejne. Dlatego Międzynarodowa Unia Astronomiczna postanowiła skonkretyzować jakie wymogi muszą spełniać planety. Warunki te są trzy:

Po pierwsze – obiekt musi krążyć wokół Słońca (gwiazdy).

Po drugie – obiekt musi mieć wystarczającą masę, żeby osiągnąć kulisty kształt.

Po trzecie – obiekt musi oczyścić swoją orbitę z innych ciał niebieskich.

I właśnie tego ostatniego warunku Pluton i inne planety karłowate nie spełniają.

Nie wszyscy pogodzili się z decyzją Unii Astronomicznej. Na przykład 13 marca 2007 roku Izba Reprezentantów stanu Nowy Meksyk postanowiła, aby nazywać Plutona planetą, ilekroć będzie przemierzał wspaniałe nocne niebo nad Nowym Meksykiem. Nie bez znaczenia w tej rezolucji pozostaje fakt, że odkrywca Plutona był zawodowo związany z New Mexico State University. 🙂

Pluton jednak się wcale nie poczuł urażony naszym postępowaniem. Wręcz przeciwnie, zdjęcia zrobione i przesłane nam przez New Horizons ukazują ogromne serce zdobiące tarczę naszego bohatera.