Morderca znad Green River
Amerykańscy badacze, który jak pewnie dobrze wiesz badają absolutnie wszystko, odkryli niewielką mutację ludzkiego mózgu. Okazało się, że osoby, które ją mają wykazują skłonność do agresji i antyspołecznych zachowań. Mówiąc wprost: amerykańscy badacze odkryli, że mózg złoczyńcy jest zbudowany inaczej. Wszyscy bigoci odetchnęli z ulgą, oto pojawiło się wyjaśnienie całego zła tego świata. Przypadkowe zrządzenie losu skierowało jednak badania Amerykanów na nowe tory. Jeden z członków zespołu z przyczyn zdrowotnych wykonał testy swojego mózgu i okazał się również być psychopatą. Ze zdumieniem odkrył bowiem, że jego mózg ma taką samą mutację, jak ta obecna w głowach najbrutalniejszych przestępców. A jednak on nie mordował…
Psychopaci są wśród nas
Badacze rozpoczęli więc intensywne poszukiwania dodatkowego czynnika warunkującego przemianę „zwykłego” psychopaty w psychopatycznego mordercę. To okazało się nie być specjalnie trudne. Odkryli, że tym czynnikiem jest trudne dzieciństwo. Jaki z tego morał? Psychopaci są wśród nas. 🙂
Większość z nich pozostaje całkowicie nieszkodliwa i zdecydowanie daje się lubić. Skąd to wiem? To już zupełnie inna historia.
Pewnego dnia mój kolega z pracy – Marcin, radośnie oznajmił nam, że w odmętach internetu trafił na test pozwalający wykryć psychopatę w towarzystwie. Opowiedział nam prostą historę:
Młodej kobiecie zmarła matka. Zorganizowała więc pogrzeb, na który zjechała się nawet najdalsza rodzina. Przyjechał też bardzo daleki kuzyn, tak zwana piąta woda po kisielu i zauroczył naszą bohaterkę. Pół roku później dziewczyna zabiła swoją siostrę. Dlaczego?
Masz może jakiś pomysł? Większość z nas nie miała, ale kiedy koleżanka udzieliła „prawidłowej” odpowiedzi byliśmy zszokowani. Odpowiedź psychopaty brzmi: żeby znowu zobaczyć tego kuzyna. Przyjechał na pogrzeb mamy, powinien przyjechać też na pogrzeb siostry. W życiu bym na to nie wpadła, ale nasza urocza koleżanka nie miała z tym problemu. A Ty? Tak właśnie odkryłam psychopatę obok mnie. 🙂 Dobrze się złożyło, że ona akurat miała udane dzieciństwo.
Ted
Podobnego szczęścia nie miała Ann Rule. Jej kolega z pracy był wprawdzie uroczym studentem, ale w jego głowie już tykała bomba, a dzieciństwo było jedynie pasmem nieszczęść. W jej historii nie pojawia się też Marcin ze swoim testem na psychopatów. I tak spotkanie Ann z Tedem na zawsze odmieni życie tej pierwszej. Jeśli bowiem wierzyć amerykańskim naukowcom, życie Teda Bundiego zostało zapisane w jego mózgu jeszcze zanim się urodził.
Kiedy policjanci 6 stanów poszukiwali mężczyzny podejrzewanego o popełnienie 30 morderstw na młodych kobietach, Ann pisywała już do czasopism publikujących opowieści typu true crime (prawdziwe zbrodnie). Podpisała nawet wstępny kontrakt na wydanie książki o poszukiwanym seryjnym mordercy, kiedy tylko ta sprawa zostanie rozwiązana. Potrafisz sobie wyobrazić jej szok, gdy ostatecznie schwytano sprawcę? Jednak to, co stało się końcem ponurej kariery Teda, równocześnie okazało się początkiem kariery pisarskiej Ann. Tak powstała powieść Ted Bundy. Bestia obok mnie.Szokująca opowieść o przemiłym, uczynnym i inteligentnym seryjnym mordercy. Przeczytałam ją dwa lata temu, a jeśli Ty będziesz miała taką okazję – polecam.
Morderca znad Green River
Historia Teda była pierwszą powieścią Ann. Morderca znad Green River to powieść uznanej autorki. Opowiada ona o trwającej wiele lat rywalizacji śledczych z Garym Ridgeway’em. Było to trudne dochodzenie rozpoczęte odnalezieniem pierwszego ciała 15 lipca 1982 roku. Przez wiele następnych lat śledczy doświadczali frustracji odnajdując kolejne ofiary. Na przemian stając się bohaterami i ofiarami nienawiści opinii publicznej, chwytali się najmniejszych nawet szans na sukces.
Tak było w 1984 roku, gdy wspominany już Ted Bundy zaoferował swoją pomoc w zrozumieniu umysłu przestępcy w zamian za kolejne odroczenie wykonania zasądzonego mu wyroku śmierci. Albo gdy w 1987 roku postanowili skorzystać z innowacji i wprowadzili dane śledztwa do komputera. Ten zresztą pokazał im, że zbyt często w sprawie występuje nijaki, cichy Gary. Nie mieli jednak żadnych dowodów łączących go z choćby jedną ofiarą, a w dodatku pomyślnie przeszedł badanie wariografem. Wkrótce ich uwagę przykuł inny podejrzany osobnik, doszło nawet do zatrzymania…
Kiedy wreszcie w listopadzie 2001 roku zatrzymano Mordercę znad Green River Ann odbyła mrożącą krew w żyłach z córką, która zapamiętała dobrze podejrzanego jegomościa z jednego ze spotkań autorskich mamy.
Był też na twojej prelekcji w księgarni, kiedy mówiłaś: „Nikt nie wie, kim jest Morderca znad Green River ani jak wygląda. Może nawet siedzi tu dzisiaj wśród nas”. No i siedział.
Morderca znad Green River, Ann Rule
Sam Gary Ridgway przyznał w śledztwie, że czytywał książki Ann. Prawdopodobnym jest także, że na co dzień drogi autorki i Garego przecinały się w restauracji, sklepie czy na stacji benzynowej. Większość jego ofiar została uprowadzona w okolicy, w której mieszkała, w tej samej okolicy policjanci odnajdywali potem ich ciała. Przez te wszystkie lata Ann Rule żyła na „terenach łowieckich” najstraszliwszej bestii. Człowieka skazanego ostatecznie za 48 morderstw.
Jest coś takiego w ludzkiej naturze, że mroczna strona innych przedstawicieli naszego gatunku bardzo nas fascynuje. Wygodnie umoszczeni w ulubionym fotelu, w przytulnym domu – uwielbimy się bać. Kryminały, true crime, reportaże z miejsc zbrodni – mówimy, że to straszne i przez rozsunięte palce podglądamy rozwój sytuacji.
Zdecydowanie polecam obie powieści, chociaż bardziej podobała mi się Ted Bundy. Bestia obok mnie. Wątek osobisty dodaje jej specjalnego smaczku i pozostawi Cię z przemyśleniami co by było, gdybyś to Ty była na miejscu Ann. Gdybyś chciała się zmierzyć z tym zagadnieniem poczytaj co Ann ma do powiedzenia w tym temacie:


